środa, 3 lipca 2013

Medycyna wielowymiarowa



Kupiłem książkę napisaną przez LUDMIŁĘ PUCZKO ''Medycyna wielowymiarowa. System diagnozowania i samouzdrawiania człowieka", którą chcę zarekomendować, polecić. Muszę przyznać, że określenie "samouzdrawianie" wywołuje we mnie mieszane uczucia, podobnie jak u większości ludzi. Człowiek ciężko chory, stojący przed obliczem śmierci, któremu nie jest w stanie pomóc nowoczesna medycyna, pokłada nadzieję w niekonwencjonalnych metodach leczenia. Ludzkie nieszczęścia wykorzystują różnego rodzaju pseudo-uzdrowiciele, którzy piszą książki o samouzdrawianiu, oferując jednocześnie swoje "cudowne lekarstwa", które choremu mogą jedynie zaszkodzić. Np. książka zaopatrzona tytułem "Natychmiastowe uzdrawianie", musi wzbudzać podejrzenie, nieufność nawet wśród urodzonych optymistów, nie mówiąc już o ludziach realnie patrzących na świat, do których należą m.in. numerologiczne Czwórki. Na szczęście tego rodzaju książki stanowią zaledwie margines, którego nie należy ignorować, wszak chodzi o nasze zdrowie. 
Niekonwencjonalne metody leczenia odnoszą pożądany skutek, pod warunkiem, że są stosowane rozważnie, przez osoby odpowiednio przygotowane. Reiki czy akupunktura są tego najlepszym przykładem. Jest w sprzedaży dość duży wybór sprawdzonych, wiarygodnych książek, o tej tematyce. Część z nich znajduje potwierdzenie w naukach tajemnych (ezoteryce), od których odżegnuje się większość lekarzy i Kościół. Ci pierwsi widzą zagrożenie dla swojego stanu posiadania - finansów i utratę prestiżu. Mój kolega, lekarz z bardzo długoletnią praktyką korzysta z akupresury, jako sposobu na łagodzenie bólu głowy. Natomiast Kościół kieruje się dogmatami i... zakłamywaniem rzeczywistości.    

W artykule (poscie) "Szlachetne zdrowie" (23 maja 2012 roku), powoływałem się między innymi na książkę profesora ZBIGNIEWA KRÓLICKIEGO "Radiestezja zdrowia", która w pewnym stopniu koresponduje z omawianą "Medycyną wielowymiarową". W obydwu książkach podstawą diagnozowania chorób i ich leczenia jest radiestezja, która przez większość naukowców jest ignorowana i nieuznawana, jako dziedzina wiedzy. 

W przedmowie do "Medycyny wielowymiarowej" czytamy, że jej autorka - Ludmiła Puczko jest doktorem nauk technicznych, fizykiem specjalizującym się w dziedzinie łączności kosmicznej, poświęciła około czterdzieści lat swojego życia na badanie energetyki i wibracji organizmu i wypracowanie metod samodiagnozowania chorób i ich uzdrawiania.  

Medycyna akademicka - zdaniem autorki - podzieliła człowieka na części, a poszczególne organy, tkanki, układy anatomiczne są postrzegane jako... materia. W instytutach i klinikach są one badane na wszelkie możliwe sposoby, co niewątpliwie przyczynia się do rozwoju medycyny. Autorka zauważa, że naukowcy pomijają bardzo ważny aspekt, istnienie połączeń energoinformacyjnych między organami, które z organizmu tworzą konkretny System. Olbrzymia ilość patologii, które są zapisane, uwaga - w 35 tomach Wielkiej Encyklopedii Medycznej, potwierdzają zarzuty stawiane przez Autorkę. Coraz doskonalsze aparatury diagnostyczne (np. tomografy komputerowe) badają tylko ciało fizyczne. Obecnie jest sklasyfikowane, usystematyzowane około 10 tysięcy chorób.  


Czym jest medycyna wielowymiarowa? 

Na tak postawione pytanie Autorka odpowiada:

Przede wszystkim bazuje ona  na wielowymiarowej anatomii, czyli nie na jednym ciele fizycznym, funkcjonującym w trójwymiarowej przestrzeni, lecz na wszystkich ciałach subtelnych, o istnieniu których można mówić tylko w kategoriach przestrzeni wielowymiarowej.  (...) Znane są metody likwidowania najgłębszych przyczyn chorób, co czasem sprawia, że następuje uzdrowienie. Metody te są zaszyfrowane w technikach magicznych, kultywowanych w klasztorach Dalekiego Wschodu, zarówno w praktykach modlitewnych klasztorów, kościołów i cerkwi Zachodu, jak w technikach różnych szkół ezoterycznych.   

Przed chwilą była mowa, że człowiek stanowi złożony system wielowymiarowy, dlatego uszkodzony organ nie należy rozpatrywać (leczyć) w oderwaniu od innych organów, układów organizmu. Stan chorobowy jednego organu powoduje zakłócenia w innych organach, które są pomijane podczas przeprowadzanych badań. Pani Puczko proponuje inne podejście do ustalania schorzeń, które występują w naszym organizmie, a tym samym nowe metody diagnozowania. Określenie "nowe metody", należy traktować raczej, jako inne niż dotychczas stosowane, wszak proponowane przez Nią były znane tysiące lat wcześniej i z powodzeniem korzystają z nich obecnie chociażby Chińczycy. Podstawę diagnozowania proponowaną przez Autorkę stanowi "efekt biolokacji", czy jak kto woli - efekt radiestezyjny, znany od ósmego tysiąclecia prze naszą erą! W ramach modelu człowieka wprowadza nowy termin - "wewnętrzny biokomputer", w którym są zapisywane i przechowywane wszystkie informacje, które dotyczą funkcjonowania naszego organizmu. Nietrudno domyśleć się, że tym biokomputerem jest... nasza podświadomość (zapisywana w prawej półkuli mózgu). Przyczyny powstawiania chorób przewlekłych w organizmie człowieka są zapisywane w formie holograficznej i przechowywane w wewnętrznym biokomputerze. Dodam od siebie, że w nim zapisane są wszystkie, nawet najdrobniejsze wydarzenia od chwili poczęcia, a nawet wcześniejsze - z poprzednich wcieleń.  


Wszystkie głębokie przyczyny powodujące choroby organizmu i związane z falowym oddziaływaniem na człowieka Autorka umownie podzieliła na trzy grupy, cytuję: 

1. Negatywne zewnętrzne oddziaływanie energoinformacyjne przez inne osoby (ludzie nazywają to "klątwą", "złym okiem" itd);  
2. Negatywne zewnętrzne oddziaływanie energetyczne, powstające na skutek zapisanych w formie holograficznej negatywnych stanów psychofizycznych człowieka;
3. Negatywne oddziaływania promieniowania czynników chorobotwórczych, znajdujących sie w organizmie człowieka (wirusy, bakterie, grzyby itd.).  


Bioenergoinformacyjne źródło promieniowania Autorka nazwała rzędem wibracyjnym, na który składają się kombinacje symboli geometrycznych, liczb, obrazów, liter, które są połączone w określonej kolejności i co ważne - naładowanych według z góry określonej metody. Przy ich pomocy możemy usuwać zakłócenia organiczne (np. piasek i kamienie w nerkach), choroby psychiczne, zakaźne, psychosomatyczne i inne.  W książce znajdziemy ponad 130 różnych rzędów wibracyjnych, które stanowią jej załącznik.  



Przykładowe diagramy rzędów energetycznych (r/e) 

Znaków Zodiaku

Figury

Planety

Symbole geometryczne





W części "praktycznej" Autorka w szczegółowy sposób opisuje (krok po kroku) metody korzystania z dobrodziejstw medycyny wielowymiarowej. Początkowo wydają się one skomplikowane, zawiłe, ale po bliższym zapoznaniu się z nimi, nie powinny nastręczać większych trudności. Cała filozofia polega na zadawaniu konkretnych pytań, na które otrzymujemy odpowiedź z biokomputera za pomocą wahadła umieszczonego nad odpowiednim diagramem, które reaguje w odpowiedni sposób, odpowie: tak - nie lub wskaże odpowiednie miejsce na diagramie. Mówiąc kolokwialnie, do przyczyn zakłóceń i ich usuwania dochodzimy idąc "od nitki do kłębka". Wczytując się w książkę jesteśmy prowadzeni "za rękę" od początku do końca. Wystarczy być uważnym i postępować zgodnie z "instrukcją", a to wymaga cierpliwości, ponieważ ilość pytań może być naprawdę duża. 

Książka stanowi kompendium wiedzy z medycyny wielowymiarowej. Autorka zadbała w książce o każdy szczegół: opisała dość szczegółowo ciała subtelne, znaczenie poszczególnych czakr i meridianów, a w części "diagnostycznej" szczegółowo sklasyfikowała przyczyny powodujące zaburzenia w organizmie i sposoby ich likwidowania. Dwa rozdziały poświęciła chorobom przewlekłym, a w jednym z załączników (dodatku) opisuje klątwy rodowe i sposoby ich usuwania.    

Ponadto w książce znajdziemy dość szczegółowy opis - "technikę" pracy z wahadłem, które obok rzędów wibracyjnych, stanowi podstawowe narzędzie do stawiania diagnozy i usuwania zaburzeń (chorób) z organizmu. Praca z wahadłem wymagała od adepta dużo cierpliwości i spokoju, o czym wiedzą osoby, które na co dzień mają z nim kontakt. Myślę, że zbyt ogólnie została potraktowana kwestia doboru wahadła, ale wiedzę o nich, adept może pogłębić wykorzystując do tego celu, chociażby Internet. Generalnie, osobom początkującym odradzam pracę z wahadłem Karnak i Ozyrys, ponieważ wymagają one szczególnej ostrożności, natomiast najbardziej bezpiecznym i nazwijmy "przyjaznym" jest wahadło Izis. Na marginesie dodam, że wahadłom poświęciłem artykuł "Wahadło - więcej niż narzędzie", (24.08.2011 r.).  


Na zakończenie dość długi cytat z przedmowy, który uważam za bardzo ważną wskazówkę (radę) dla potencjalnych "leczących" metodą zawartą w tej książce:

Powtórzmy raz jeszcze, że proponowane przez autora metody samodiagnozowania, samouzdrawiania, oraz ustanowienia harmonii w organizmie człowieka są absolutnie bezpieczne, proste i dostępne dla każdego. Jednak należy być bardzo uważnym i ostrożnym przy diagnozowaniu i leczeniu innych osób*. Nie zapominajcie o wypracowanej przez autorkę zasadzie bezpieczeństwa. (...)
Niebezpieczeństwo polega na możliwości "przeniesienia" choroby z chorego człowieka na zdrowego i w "przepompowaniu" energii od zdrowego człowieka do chorego (wampiryzm). (...). Jeszcze jedno niebezpieczeństwo czyha na stosunkowo zdrowego człowieka, który próbuje diagnozować chora lub starsza osoba. Trzeba na to uważać! Osoby w starszym wieku, lub chore, zamiast zajmować się własnymi problemami, (o czym autorka wspomina wielokrotnie), często w dobrej wierze próbują diagnozować lub leczyć praktycznie zdrowych, młodych ludzi, szczególnie dzieci. Zazwyczaj robią to z dobrego serca, ze szczerego pragnienia pomocy, lecz albo bez wiedzy, albo wbrew woli "pacjenta". Może to sprawić, że przy kontakcie energoinformacyjnym silna energetyka zdrowego organizmu "pacjenta" zostanie przekazana słabszemu organizmowi "lekarza", służąc mu dobrym zasilaniem energetycznym. Tacy "lekarze" po długich i niby męczących dla nich zabiegach uzdrowicielskich nie okazują żadnych oznak zmęczenia - wręcz przeciwnie, są weselsi i mocniejsi. Stąd staje się zrozumiałe, dlaczego osoby dość słabego zdrowia pragną pomagać młodym i praktycznie zdrowym ludziom. W taki sposób ze szczerych najszlachetniejszych pobudek starszy lub chory człowiek może łatwo zamienić się w "energoinformacyjnego wampira", który wyrządza bliskim ludziom krzywdę. (...)
Często u ludzi, którzy w jakimś stopniu opanowali metodę medycyny wielowymiarowej, powstaje pragnienie pomocy komukolwiek. W tej sytuacji potencjalnemu "lekarzowi" można przypomnieć doświadczenie starożytnych taoistycznych mędrców.  Uzdrowiciel przystępował do leczenia tylko w tym wypadku, jeśli zostały spełnione trzy warunki:
1. Chory uświadomił sobie, że potrzebuje czyjejś pomocy;
2. Chory poprosił o pomoc;
3. Chory zwrócił się o pomoc właśnie do niego. 

Jeśli czujecie chęć, by komuś pomóc, przypomnijcie sobie o mędrcach taoistach. Być może mają rację? Być może wasza pomoc nie jest potrzebna? Być może lepiej będzie, jeśli zaproponujecie swojemu "pacjentowi" samodzielne lub z waszą pomocą opanowanie podstaw medycyny wielowymiarowej? Zastanówcie się.  Być może lepiej nic nie robić, niż komuś wyrządzić zło?    


* Wyróżnienia w cytacie (pogrubienia) są wprowadzone przeze mnie. 


ez[o]

21 komentarzy:

  1. Ciekawy: Temat i pouczający i jak postępować itd.”Pozdrawiam Staś”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stasiu.

      Fajnie, że zaglądasz na moją stronę.
      Jestem przekonany, że znajdujesz na niej "coś dla siebie'. Jeśli będziesz miał jakieś wątpliwości związane z interesującym Cię tekstem - dzwoń do mnie.

      Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia "na trasie". :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Basiu.

      Dziękuję Ci za bardzo ciekawy komentarz.

      Wiem, że zaprezentowana przeze mnie książka wzbudza wśród niektórych osób kontrowersje, ale uważam to za rzecz normalną. Autorka nie daje polisy gwarantującej całkowite wyleczenie i nie odradza by rezygnować z leczenia metodami konwencjonalnymi.

      Opisujesz swój przypadek - choroby nowotworowej. Seanse, jakim się poddałaś okazały się dla Ciebie zbawienne. Jest jedno, ale, które dla Ciebie jest oczywiste, mianowicie, człowiek MUSI NAPRAWDĘ CHCIEĆ WYZDROWIEĆ, w tym wypadku poddając się seansom wierzyć w ich skuteczność. Może zabrzmi to dziwnie, bądź niedorzecznie, co napiszę, a mianowicie, są osoby, które nie dojrzały by wyzdrowieć. Nawet najwspanialsze metody nie są w stanie wyrwać je z uścisku choroby, mimo, że cierpią.

      Wiadomość o chorobie nowotworowej jest szokiem dla pacjenta i dla jego rodziny. Większość osób już na "dzień dobry" kapituluje, poddaje się. "Mam raka, więc MUSZĘ umrzeć!". Dlatego znaleźli się tacy, co podejrzewali Ciebie, że zmyśliłaś chorobę - chłoniaka, którym w ogóle nie należy się dziwić. Celowo w poprzednim zdaniu nie użyłem określenia "twoją chorobę", ponieważ oznaczałoby, że z nią się identyfikujesz. Każde wypowiedziane słowo niesie pewne energie, dobre albo złe, tylko przeciętny człowiek nie zwraca na nie uwagi, a szkoda. Mojemu teściowi, który miał raka gardła, lekarze - "prorocy" dawali pół roku życia, pomylili się niewiele - żył dziewięć lat!

      Kilka zdań, o czym zresztą wspominasz, chociaż nie wprost. Chodzi o medytację ciała, które jest odzwierciedlaniem duszy. Przecież to nic nie kosztuje, a jest ona w pewnym sensie profilaktyką naszego organizmu, naszego zdrowia. Medytując czujemy jak funkcjonuje każda część ciała, każdy nasz organ a także, jakie towarzyszą nam emocje w tym momencie.

      Na zakończenie, kilka zdań o psychosomatyce, która jest pomijana w kwestii zdrowia. Pozwoliłem sobie w tej chwili sięgnąć po książkę "Tarot intuicyjny', którą napisała pani Barbara Antonowicz-Wlazińska, moja "kochana Basia", która w rozdziale Symbolika ciała, omawia przyczyny powstawania niektórych chorób i pytania, jakie powinien chory sobie zadać, by zrozumieć przyczyny ich powstawania. I tak, na przykład, cytuję "Mięśniaki - to skumulowana złość i agresja, której nie pozwala się sobie wyrazić. Często spotyka ludzi, którzy wychowywani byli na "grzecznych chłopców i grzeczne dziewczynki", którym nie dawano prawa do wyrażania tych "złych uczuć". Musieli się, więc nauczyć je ukrywać, a odczuwając je uważali się za grzesznych i niedobrych, nauczyli karać się poczuciem winy".

      Jeszcze jeden cytat: " Rak - jest odpowiedzią natury na zarozumiałość człowieka, okazywanie braku szacunku dla ziemi, wody, powietrza i swojego ciała. Inna nazwa tej choroby "nowotwór" oddaje jej obraz. Coś nowego, innego, złego tworzy się w organizmie, jako odpowiedź na coś, co nie jest zgodne z naturą. Zaczyna się nieświadomy proces samozniszczenia. Rak urzeczywistnia w symptomie fizyczne coś, co jest niekonieczne w płaszczyźnie duchowej".

      Oczywiście przytoczyłem tylko małe fragmenty, ze zrozumiałych względów. Uf, wreszcie koniec.

      Pozdrawiam serdecznie i stosownie do tematu, życzę Tobie Basiu dużo, dużo zdrowia, które w dużej mierze zależy od nas samych, o czym piszesz w komentarzu. :))))))

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe. Z chęcią (i z wiadomych przyczyn) sięgnę po tą książkę.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Tuome.

      Dziękuję Ci za odwiedziny na mojej stronie.

      Czytam na bieżąco Twojego bloga Wiem, że jesteś zabiegana, tym bardziej dziękuję.

      Myślę, że książka ta powinna Ciebie zainteresować. Jest w sprzedaży. Ponadto jest wykonana bardzo starannie, w twardej okładce.

      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie Szlachetna Kobietko. Uściski dla Małej Księżniczki - Lenki. :)))))

      Usuń
  4. Dla mnie to również ciekawy temat - ale Ty zawsze poruszasz tylko ciekawe :). Nie łudzę się, że od zaraz zacznę szukać tej książki i przeczytam ją w jeden dzień, bo znam już siebie troszeczkę jak i realia w jakich żyję - ale zawsze to miło dowiedzieć się czegoś nowego a Ty serwujesz ciekawą wiedzę w pigułkach, które do mnie przemawiają.

    Nie odniosę się do tematu merytorycznie, bo nie mam o tym ani pojęcia ani własnej wiedzy czy doświadczeń - w każdym bądź razie ja wierzę, że nasze życie i zdrowie to nie tylko co widać gołym okiem.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Amisho.

      Dziękuję Ci, że odwiedziłaś moją stronę i za komentarz.

      Masz rację, co do tego, że książka o której traktuje ten post, wymaga czasu i skupienia, żeby ją "rozgryźć". Niemniej ją polecam, ponieważ odsłania kurtynę, za którą widać jak skomplikowaną jest kwestia naszego zdrowia, przyczyny powstawania chorób i ich leczenia.

      Tak jak piszę w poscie, początkowo, kiedy bierze się tą książkę do ręki, wydaje się skomplikowana w odbiorze, ale dość szybko zauważamy, że jest zupełnie inaczej.

      W komentarzu piszesz, że nasze życie i zdrowie to nie tylko to co widać gołym okiem. Tak to prawda. Gołym okiem widzimy maleńki fragment, a zdecydowanie więcej tkwi, znajduje się w naszej... podświadomości.

      Pozdrawiam serdecznie i ciepło. :)

      Proszę o kolejne posty na Twojej stronie, które czytam regularnie, ponieważ piszesz ciekawie, masz wielki do tego dar.

      Usuń
  5. A ja własnie zaczęłam studiować, tak studiować tę książkę. jest fascynująca, aczkolwiek trochę trudna. I prawdę powiedziawszy chętnie nawiązałabym kontakt z kimś, kto ma chęć poznać -Medycynę wielowymiarową - trochę dokładniej. Zawsze co dwie głowy to nie jedna -:) Pozdrawiam wszystkich zaglądających na te strony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Drogi/ Droga.

      Fakt, że książka jest trudna, ale naprawdę warto ją dokładnie poznać.

      Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  6. Witam serdecznie, jestem właśnie na etapie poznawania w/w książki i parę "rzędów wibracyjnych" udało mi się już wykorzystać z powodzeniem, ale mam pytanie totalnie techniczne odnośnie wydania tej książki. im częściej do niej wracam i coraz bardziej ją rozumię zaczynam dostrzegać braki. Wielokrotnie jest w niej mowa o Dodatku 7 a w książce nie ma takiego, jak również w bardzo wielu miejscach są umieszczone odnośniki do teksów (w kwadratowych nawiasach) i tego też nie ma w tej książce. zaczęłam się zastanawiać czy może jest jakaś druga cześć do tego lub może jakieś uzupełnienie???

    Pozdrawiam
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Marzenko.

      Mam podobne wątpliwości. Do Wydawcy wysłałem e-maila z pytaniami, jakie nas obydwojga nurtują. Jak tylko otrzymam odpowiedź, niezwłocznie zamieszczę w komentarzach pod postem.

      Dodam, że mimo technicznych "niedoróbek" książka jest niezwykła, wymaga od czytelnika niebywałej staranności w jej zgłębianiu - poznawaniu, ale dotyczy to większości książek o tematyce ezoterycznej.

      Pozdrawiam bardzo ciepło i serdecznie. :)

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję Tolerancyjny:) więc czekam z ogromna ciekawością co wydawca na to, bo im bardziej wgłębiam się w tą lekturę, to coraz bardziej te brakujące niuanse, stają się "potrzebne"

      Pozdrawiam serdecznie i będę tu zaglądać w nadziei na odpowiedź

      Marzena

      Usuń
    3. Moja Droga Anonimowa (?)

      Wczoraj wieczorem z wydawnictwa otrzymałem e-maila, którego cytuję Ci w całości:

      "Witam Panie Edwardzie,
      rozmawiałam wczoraj z tłumaczka książki. Jesteśmy umówione na spotkanie w poniedziałek
      Mam nadzieję, że uzyskam odpowiedzi na Pana pytania. Napiszę.

      Pozdrawiam,
      Joanna Szalast"

      Wynika, że niebawem nasze wątpliwości zostaną "rozwiane", czego Tobie i sobie życzę.

      Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
    4. Hmmmm.....bardzo miło że "padła" odpowiedź na zapytanie, tylko że póki co to mało satysfakcjonujące, tak jak wiele razu pewnie już to padło, że nie jest to książka do przeczytania i odstawienia na półkę, do niej się wraca, ją się poznaje, uczy się jej i to powinno być oczywiste że do takiego rodzaju lektury powinno się bardzoooooo sumiennie przyłożyć jeżeli chodzi o jej przetłumaczenie czy wydanie, bo jakikolwiek błąd czy niedociągnięcie zaczyna bardzo przeszkadzać, no ale z drugiej strony...nikt nie jest doskonały, jesteśmy tylko ludźmi ;)

      Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalszy rozwój "dochodzenia":)

      Marzena

      Usuń
    5. Marzenko.

      Spokój, cierpliwość a mam nadzieję, że wszystko zakończy się hepi.

      Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
    6. Marzenko.

      Kopiuję ostatniego e-maila od Wydawcy:

      Witam,
      przedwczoraj przekazałam tłumaczce ksiażki Pana maila, obiecała wyjaśnić sprawę.

      Pozdrawiam,
      Joanna Szalast
      ------------------------------------------------
      Wydawnictwo KOS
      ul. Agnieszki 13
      40-110 Katowice

      Pozdrawiam serdecznie. :)

      Edek

      Usuń
  7. Czyli sprawa nadal w toku....czekamy :)

    Pozdrawiam
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko.

      Potwierdzam Twoje słowa - CZEKAMY.

      Na bieżąco zamieszczam korespondencję, jaką prowadzę z wydawnictwem.

      Jestem cierpliwy, ale... powoli ją tracę. Pani Joanna powinna czerwienić się ze wstydu. Imię Joanna kojarzy mi się z kobietą godną zaufania, dostojną i uroczą.

      Pozdrawiam serdecznie i życzę Tobie (i sobie) dużo cierpliwości. :)

      Edek

      Usuń
  8. Pewnie chodzi o to że błąd jest ewidentny ale rozwiązania racjonalnego brak, więc sprawa idzie na przetrzymanie by ją potem zamieść pod dywan, ot co:)

    Pozdrawiam Marzena:)

    OdpowiedzUsuń