piątek, 12 kwietnia 2013

Runy

Prezentuję mój ostatni zakup - talię Run.

Kilka dni temu, odwiedziłem jedyny w Wałbrzychu mały sklepik ezoteryczny. Najczęściej nie wychodzę stamtąd z pustymi rękoma. Tak było i tym razem. Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem kupienia nowej talii Run, ponieważ te leżące na mojej "ezoterycznej półce" są mocno wyeksploatowane - zniszczone. Zwróciłem uwagę na talię, która leżała na sklepowej półce, na wysokości moich oczu. Każdy, kto bierze do ręki jakiś nowy magiczny przedmiot ogląda go, dotyka, przekłada z jednej ręki do drugiej. Często przybiera to formę rytuału, który ma jedno zadanie - podjęcie decyzji - kupić, nie kupić. Każdy z tych przedmiotów posiada odpowiednio dużą dawkę subtelnych energii, która jest różnie odbierana przez człowieka. Mówiąc najogólniej - trzymany w ręku (magiczny) przedmiot "leży nam", czujemy jego "pozytywne wibracje", bądź nie.

Wiedziałem od razu, że talia Run, którą oglądałem - jest już moją. Muszę przyznać, że jej jakość, mówiąc najdelikatniej nie jest najlepsza.  Karty są lakierowane, ale dosyć cienkie, co z góry przesądza, że ich żywotność nie będzie zbyt długa. Przy dokładniejszym obejrzeniu opakowania, odkryłem, że Runy te wyprodukowano... w Chinach. Tyle o ich jakości.

Karty te są dużego formatu, co sprawia, że są czytelne, widać na nich wszystkie szczegóły, detale. Być może się mylę, ale uważam, że zaletą dużych kart jest ich wyraźnie większa odczuwalna energia - mocniej wibrują. Przekonałem się o tym wiele razy, pracując przez wiele lat z kartami Tarota, co zresztą potwierdzają inne osoby zajmujące się ezoteryką. Powtarzam, być może jest to tylko sugestia. Znaki - symbole Run, które znajdują się u góry kart są małego rozmiaru. Myślę, że był to celowy zabieg "twórców",  by nie ucierpiała na tym  bardzo ładna grafika. Każdy z obrazów oddaje "ducha" Runy, jasne, czytelne przesłanie. Konsultantem merytorycznym, czuwającym nad symboliką tych kart jest pani Ewa Kulejewska - świetna runistka, autorka wielu książek o tej tematyce. Prywatnie pani Ewa jest kobietą empatyczną, a Jej ciepło, dobroć emanuje na odległość. Tylko tacy ludzie mogą być "przewodnikami" po  Runicznym Świecie. Karty te "wyczarował" grafik młodego pokolenia, pan Robet Lichodziejewski, o którym do tej pory nic nie słyszałem.  

Do talii Run jest dołączona książeczka zatytułowana "Runy - magia i moc", a nosi nazwę "podręcznik". Oczywiście, książeczka ta (formatu kart) jest podręcznikiem ale tylko z nazwy, ponieważ w bardzo skrótowy sposób objaśnia znaczenie poszczególnych Run. Na pewno jest ona przydatna dla osób, która zaczynają "przygodę" ze znakami runicznymi. Chcę jedynie przypomnieć, że Runy możemy wykorzystywać do dywinacji, ale także, (a może głównie) do tworzenia skryptów runicznych, które pomagają przezwyciężać różnego rodzaju trudności, choroby, przyciągają szczęście, a nawet miłość, sprawiają, że stajemy się lepsi, bardziej tolerancyjni. Każda runistka/runista wie, że sporządzenie skryptu nie jest łatwym zadaniem, wymaga dużej wiedzy o Runach, a ich tworzenie możemy porównać do "fachowości" starego, dobrego aptekarza, który potrafił sporządzić miksturę z wielu składników tak, żeby chory "stanął na nogi', a jednocześnie broń Boże, by mu ona nie zaszkodziła. Czy takich aptekarzy jeszcze możemy spotkać za ladą? Być może, ale... należą oni do rzadkości.

By do końca nie było tak cukierkowo pisząc o tej talii, muszę wspomnieć o pewnym mankamencie, a może przeoczeniu, które nie powinien się zdarzyć, a jednak.... Każdy pracujący z Runami wie, że w starym futharku (alfabecie runicznym) jest 24 znaki, ale w talii  kart jest dodatkowa 25 Runa - Wyrd. Jest to po prostu... pusta karta. Ma ona duże znaczenie głównie podczas dywinacji. Karta ta mówi: Dzisiaj nie jest odpowiedni czas na pracę z Runami. Inne znaczenie: Wszystko jest możliwe albo nic. Poprosiłem fotografa, żeby zeskanował mi koszulkę karty i zrobił kilka odbitek na błyszczącym papierze fotograficznym. Następnie w te pędy udałem się do zaprzyjaźnionego introligatora, który na "wyprodukować" brakującego Wyrda. Dopiero później oczyszczę energetycznie całą, już kompletną talię, by móc z nią pracować. Będę miał kilka kart  - Wyrda, część z nich zaniosę do sklepu ezoterycznego, żeby pani Grażynka dodawała je gratisowo klientom do każdej sprzedawanej talii. Pozostawię sobie dodatkowo dwie, trzy karty, które będę mógł przesłać pocztą do ewentualnych posiadaczy tej talii, które wyrażą chęć jej uzupełnienia o brakującego Wyrda. 

Zapraszam do obejrzenia tych niezwykle sugestywnych, bardzo ładnych Run. 



Fehu

Uruz

Thurisaz


Ansuz


Raidho


Kenaz


Gebo


Wunjo


Hagalaz


Nauthiz


Isaz


Jera


Eihwaz


Perthro


Algiz


Sowilo


Tiwaz


Berkano


Ehwaz


Mannaz


Laguz


Ingwaz


Dagaz


Othala


Na zakończenie dodam, że oprócz talii Run kupiłem niezwykle interesującą książkę - "Medycyna wielowymiarowa", którą napisała Rosjanka, pani Ludmiła Puczko. Jest to książka przeznaczona, między innymi dla radiestetów i stanowi plon czterdziestoletniej pracy pani Puczko, która chorobę pojedynczego organu człowieka traktuje jako... zakłócenie energetyczne, brak równowagi w całym organizmie, które po prostu trzeba przywrócić. Nie jest to nowością, jest znane i wykorzystywane od niepamiętnych czasów, m.in. w medycynie chińskiej, chociażby jako akupunktura. Podłoże każdej choroby jest możliwe do wykrycia drogą radiestezyjną (z użyciem wahadła i odpowiednich diagramów), co stanowi klucz do uzdrowienia człowieka.  W książce w formie załączników jest ponad setka diagramów, dzięki którym można precyzyjnie  określić przyczynę choroby i sposoby jej usuwania. Jako ciekawostkę podam, że w/g autorki, znaczna część chorób ma podłoże karmiczne. Mówiąc wprost - w większości są to... klątwy rzucone, często przed wieloma laty na człowieka, a niekiedy na całe rodziny. Temat jest na tyle interesujący, że być może kiedyś powrócę do tej książki, pisząc o niej osobnego posta. 

ez[o] 























15 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Basiu.

      Dziękuję Ci za ciekawy komentarz.

      Chińszczyzna jest wszechobecna, ale podzielam Twój pogląd, że z dwojga złego jest ona lepsza niż "złe energie z Zachodu" - jak je nazywasz. Kiedy widzę Tusków i innych Macierewiczów zachłystujących się jankesami i "przyjaciółmi" zza zachodniej granicy, muszę pominąć milczeniem słowa, jakie cisną się na usta. Czarny mesjasz zza oceanu kłamie ludzi na całym świecie, a Polaków w szczególności.

      Wracając do tematu kiepskiej jakości kart, to mogę wszystkim polecić karty wyprodukowane w Belgii, bądź w innych krajach Beneluksu. Są wykonane bardzo starannie, a przede wszystkim mają powłokę zabezpieczoną tak, że można z nimi pracować nawet dziesięć lat. Nie mogłem się oprzeć tym Runom. Po spojrzeniu na pierwsze dwie karty, poczułem ich ciepło w dłoniach. Grażynka (sprzedawca i ezoteryk) aż uśmiechnęła się. Nie ważne, że karty są słabej jakości. Zużyją się, kupię następne. Taką samą talię pół roku temu kupiłem w prezencie bliskiej mi Osobie - M.Ch. Jej odczucia wobec tych Run były podobne - była nimi zachwycona i zapytała: "Skąd wiedziałeś, że będą mi odpowiadały?" Zadała pytanie, na które sama z góry znała odpowiedź.

      Cieszę się, że Runy przypadły Ci do gustu, że odebrałaś je ciepło. Twoja wrażliwość na Runy jest inna niż osoby, która ich nie zna, są dla niej obce - nie czuje ich energii. Runy wykonane na drewnie (głównie leszczynowe) posiadają niezwykłą moc, podobnie jak te na kamieniach (głównie z piaskowca). Mam czerwony woreczek a w nim Runy wymalowane na kamieniach. Dbam o nie z pietyzmem, podobnie jak z innymi magicznymi przedmiotami. Wracam do tej nieszczęsnej pustej Runy - Wyrd. W woreczku znalazło się miejsce także dla niej, ponieważ uważam, że podobnie jak pozostałe 24 Runy, także i ona jest ważna, a może niekiedy ważniejsza.

      Co do poszczególnych Run, to ta z wilkami - Teiwaz, symbolizuje dążenie do celu, odwagę i upór, a przypisana jest.... zodiakalnemu Koziorożcowi, wiąże się z zawodem naukowca. Uważam, że komentarz sam ciśnie się na usta. Myślę, że Othala jest najbardziej "rozpoznawalnym" obrazem, kojarzącym się z ciepłem rodzinnym, bezpieczeństwem. Jeżdżąc rowerem po Dolnym Śląsku widuję na domach, nad wejściem znak tej Runy. Faktycznie piękna Runa. To, że Perthro oraz Ingwaz do Ciebie mocno przemawiają, to "nie dziwota", wszak ich przesłanie pasuje do Ciebie "jak ulał". Być może się mylę, ale czytając Twoje blogi, uważam, że pomyłka raczej nie wchodzi w rachubę.

      Na zakończenie przyznam się, że Runy bardziej do mnie przemawiają niż Tarot, z którym pracuję od dłuższego czasu. Prawdopodobnie pochodzenie Run sprawia, że są one mi bliższe, jako "słowiańskiej duszy".

      Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Być może dlatego, że jestem łasy na pochwały (toż jestem zodiakalnym Lwem) miło mi czytać Twój komentarz, gdzie na początku zgadzasz się z moimi "wynurzeniami" dot. "Twoich Run". Dalszy ciąg komentarza, to mądry, filozoficzny wywód, który jest dla mnie cenny, pouczający, poparty fachową wiedzą.

      Piszesz o złym skutku, jaki mogą wywierać Runy na człowieka dając za przykład Ingwaz i Perthro. Hm, Przywołałaś tym samym "moją" Runę - Wunio, która źle aspektowana powoduje zwątpienie w to, co robię, a nawet wyobcowanie. Czy mnie to spotyka? Tak, na szczęście coraz rzadziej. Twój "nałóg" - kawa, jest słabością, która ładnie pachnie, daje energię. Mam w swoim mieszkaniu podwójnego nałogowca, która pije mocną kawę i ćmi papierosy. Mnie to w ogóle nie przeszkadza.

      Potwierdza się teza, nie - teza, że z chwilą poczęcia przyszły Człowiek Tego Świata przejmuje od swojej rodzicielki jej nawyki, słabości, ale także talenty.

      Jeszcze jedno zdanie, a może dwa (daję słowo) o Othala. Nikt tak nie odczuwa tej Runy jak zodiakalny Rak, który wraca, wraca, wraca... do przeszłości. Często karmi się przeszłością, chociaż ta nie zawsze jest dla niego przyjemna, często wyciskająca łzy, które niekiedy trzeba ukryć, zataić, bo nie wypada okazać się "mięczakiem"! Uczuć nie powinniśmy tłumić, ani zbytnio się z nimi afiszować. Kończę ten wątek.

      Każdy z nas, ma z góry wyznaczoną misję do wykonania tu na Ziemi. Jedni odgrywają epizod, ale są i tacy, którym Najwyższy powierza zadanie specjalne, które jest kontynuacją misji z poprzednich wcieleń. Zaczęłaś swoją przygodę z mitologiami i historią w dzieciństwie. Jest to dowód na to, co piszę o poprzednich wcieleniach. Ogrom wiedzy, jaki trzeba przyswoić zgłębiając mitologie, historie jest dla intelektualnych herosów.

      Twój komentarz jest dla mnie lekcją historii, lekcją niekonwencjonalną. Dzięki. Boję się, że skręcam na boczny tor, ale chcę przypomnieć pewną ezoteryczną prawdę. Numerologiczne Dwójki są przykładem, potwierdzeniem, że dusza ludzka wciela się wiele razy. Małe dzieci "Dwójki" potrafią zaskakiwać swoich opiekunów popisując się niezwykłą wiedzą jak na swój wiek. Zapytane: "skąd o tym wiesz?", nie potrafią odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Jest to wiedza z... poprzedniego wcielenia. Uf, wybacz mi, że tak się rozpisałem.

      Czytając zwierzenia dotyczące Twoich korzeni, niezwykłej "mieszanki" krwi, niejako moje myśli wybiegły do przodu doszukując się w tym Twojej "nieprzeciętności', by za chwilę otrzymać potwierdzenie w komentarzu. Ciekawe.

      Powtórzę po raz setny, a może dwusetny, że należy wysłuchać do końca, co mają do powiedzenia inni ludzie, nie sugerując się ich młodym wiekiem. Dopiero teraz - widocznie tak musiało być - dowiedziałem się, że można łączyć w celach wróżebnych jednocześnie Runy i Tarota. Runy są kierunkowskazem, podpowiedzią, który rozkład należy wybrać do dywinacji. Na pewno będę próbował tej metody, czy systemu - nie wiem jak to nazwać.

      Twój ostatnio bardzo dobry nastrój daje się odczuć na facebooku. A propos tęczy, przyjdzie odpowiedni moment, kiedy ujrzysz ją w pełnej krasie, kiedy inni jej nie będą widzieli, o czym pisałem na facebooku. A tymczasem w Australii możesz obejrzeć cuda przyrody, jakich na innych kontynentach nie ma w ogóle.

      Dzisiaj odebrałem od introligatora brakującą Runę - Wyrd"a. Dołączyłem ją do talii, która jest wreszcie kompletna i po oczyszczeniu będzie wibrować swoimi energiami. Cieszy mnie komentarz i obecność na mojej stronie Ani, której prześlę Wyrda, a wcześniej odpowiem na Jej komentarz.

      Basiu. Przepraszam za moje przynudzenie, ale wierzę, że Twoja wyrozumiałość jest bezgraniczna.

      Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  2. Witam :)
    Bardzo przypadł mi do gustu Twój opis kart - zrobiłeś to jak zawsze z wielką dokładnością co bardzo w Twoich tekstach cenię. Sama używam tej talii coś około 2 lat i jak na razie nie wyobrażam sobie pracować z inną. Gdy szukałam talii runicznej dla siebie (wcześniej pracowałam z runami na drewnie lub kamieniu) to w tej właśnie konkretnej urzekły mnie przede wszystkim ilustracje, tym bardziej że to właśnie one pomagają mi w tworzeniu skryptów - śmieję się czasem, że to jak tworzenie opowieści obrazkowej :) Co do wykonania to masz zupełną rację, ich jakość jest nieco mizerna, troszkę szkoda bo chętnie bym użytkowała je przez te przykładowe 10 lat i dłużej.

    I oczywiście nasza droga WYRD. Zgodnie z tym co napisałeś brak tej runy jest zdecydowanie odczuwalny – zwłaszcza przy dłuższym użytkowaniu. Nawet nie wpadłam na to, że można samemu ją do talii dołączyć tak jak zrobiłeś to Ty. Szczerze powiedziawszy bardzo chętnie uzupełniłabym moją talię o tą kartę, powiedz proszę co zrobić by móc tą kartę od Ciebie otrzymać – oczywiście za odpowiednią zapłatą :)

    Kończąc pozdrawiam Cię serdecznie i słonecznie
    Anna - dawniej Wiedźma z Uroczyska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Aniu.

      Jestem szczęśliwy, że po tak długim czasie odezwałaś się. Jak dobrze pamiętasz Ty, Ola i ja regularnie kontaktowaliśmy się na blogach. Wymiana poglądów, wrażeń, oj, fajnie było. Ola zaskakiwała nas swoimi nowymi przemyśleniami o Tarocie, który Ją słucha i otworzył przed Nią swoją wąską furtkę, za którą mogą dostać się nieliczni. Z kolei Ty Aniu "fruwałaś" gdzieś wysoko ponad Ziemią, by innym razem czarować, tworzyć nowe mikstury chroniące przed urokami, itd, itd. ... Kiedyś pytałem Oli co dzieje się z Tobą, ale nie była w stanie odpowiedzieć mi, ponieważ sama była ciekawa, gdzie podziała się nasza Wiedźma z Uroczyska. Teraz mogę zdradzić Ci moje przypuszczenia związane z nową osobą obserwującą mojego bloga - Marzanną Swida. Byłem prawie pewien, że pod tym pseudonimem Ty się kryjesz. Postanowiłem zapytać Tarota, czy moje przypuszczenia są trafne. Otrzymałem potwierdzenie - odpowiedź na "tak". Czekałem i wierzyłem, że odezwiesz się. Jeszcze raz powtórzę, że jest mi bardzo miło gościć na mojej stronie, miłą i kochaną Wiedźmę. Tyle wspomnień.

      Dziękuję Ci za miłe słowa, które zawsze budują, zachęcają do dalszej pracy. Co do samych Run, niewiele będę pisał, ponieważ byłaś łaskawa uzupełnić mojego posta, dzieląc się swoimi wrażeniami o tej niezwykłej talii. Zadziwia mnie to, że podejmujesz się tworzenia skryptów, co wydawać by się mogło, że jest zajęciem łatwym, ale to są tylko pozory. Dobrze wykonany skrypt niesie wielkie przesłanie, jest w stanie poprawić samopoczucie, przywrócić równowagę fizyczną, czy też psychiczną. Przyznam się, że kiedyś próbowałem tworzyć skrypty, ale czułem pewien niepokój, czy na pewno wszystko dopiąłem do końca na przysłowiowy "ostatni guzik. Zdaję się na wiedzę i umiejętności innych, którzy mają doświadczenie w tworzeniu skryptów.

      Na zakończenie kilka zdań o tym nieszczęsnym Wyrdzie. A dlaczego nieszczęsnym? Otóż, sam wydawca (poniekąd szanowany) Studio Astropsychologii z Panią Kulejewską na czele pominęło jakże ważną - pustą Runę. A ponadto ja z kolegą introligatorem popełniliśmy błąd, który nie powinien mieć miejsca. Koszulkę tej karty stanowi zeskanowana oryginalna koszulka, a ze "skanu" fotograf wykonał typowe odbitki. Starałem się wybrać przód karty (kolor) tak, by oddawał energie, jakie Wyrd niesie. Uznałem, że brąz będzie do tego odpowiedni. Po sklejeniu "do kupy" wszystko wyglądało fajnie, ale pojawił się problem. Karta wywijała się w jedną stronę. Dwa różne materiały. Dzisiaj fotograf wykonał 12 odbitek (koszulek karty), które za godzinę znalazły się u... introligatora. Koszulki te sklei "plecami" do siebie i w ten sposób będzie sześć pięknych kart. Rozdysponuję je według rozdzielnika. Trzy podaruję Grażynce, która sprzedaje artykuły ezoteryczne, dwie zostawię sobie, oczywiście jedną podaruję Tobie. Aniu, nie ma mowy o jakiejkolwiek zapłacie. Po prostu będzie mi przyjemnie, kiedy uzupełnisz swoją talię. Poproszę Ciebie o wiadomość e-meilem, na jaki adres mam ją wysłać. Obiecuję, że za dwa, może trzy dni pójdę na pocztę i wyślę list z Runą. Teraz jestem uzależniony od introligatora, ale mam nadzieję, że Zbyszek szybko się upora.

      Aniu, pozdrawiam Cię serdecznie i bardzo, bardzo ciepło. Ściskam Cię mocno. :)

      Będę "zaglądał" na Twojego bloga, ponieważ wiem, że znajdę w nim coś dla siebie.

      Usuń
  3. Drogi Tolerancyjny

    Ja również się cieszę, że wróciłam :) i mogę znowu rozmawiać z Tobą i innymi wspaniałymi osobami które poznałam na blogosferze. W moim życiu ostatnio wiele się działo - a dokładnie w moim życiu duchowym, wewnętrznym. Przeszłam bardzo burzliwy okres. Przez pewien czas sądziłam nawet że nie wrócę już do blogowania i do Was. Stało się inaczej :) Z tego co zauważyłam ostatni rok dla wielu osób z mojego otoczenia był bardzo burzliwy.

    Co do skryptów i Run w ogóle to jest to dla mnie bardzo ważna część życia. Odkąd tylko poznałam Runy poczułam z nimi bardzo silną wieź, często powtarzam, że moja dusza jest zapisana Runami a znaki runiczne mam wryte w kod genetyczny. One są w mojej krwi. Po za kilkoma symbolami własnego projektu posługuję się tylko nimi. Są nierozłączną częścią mojego życia. Inną sprawą jest to, że mam do nich bardzo indywidualne podejście (jak zresztą do wszystkiego w czarostwie :)nie lubię korzystać z gotowych schematów. Myślę, że powinieneś jeszcze raz spróbować tworzenia skryptów, tym bardziej, że właśnie ta talia którą nabyłeś w mojej osobistej opinii bardzo to ułatwia :)

    Bardzo Ci dziękuję że umożliwiłeś mi uzupełnienie mojej talii o WYRD. Będzie ona dla mnie bardzo cennym nabytkiem.

    Pozdrawiam słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja Droga.

    Powtórzę drugi raz. Cieszę się, że jesteś ponownie.
    Czy zdecyduję się na tworzenie własnych skryptów? Być może, ale jeszcze nie teraz.

    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Karty prezentują się przednio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłaniam się.

      Podzielam zdanie, o czym piszę w tym poscie. Szkoda, że ich jakość nie jest najlepsza, ale co można wymagać za 50 złotych? Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Karty są wg. mnie ładne... niektóre nawet bardzo... Kenaz, Perthro, Laguz i Ingwaz...
    ale jakoś mi z kartami dziwnie... przyzwyczaiłam się do drewienek, chociaż kapryśne są mocno :)

    I nie jestem fanką pustej runy - jak jest w talii/zestawie, to mi normalnie przeszkadza. Ale - co kto lubi :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga Tuome.

      Przede wszystkim jest mi przyjemnie, że odwiedziłaś moją stronę.

      Dziękuję Ci za komentarz. Jak widzę, wiele osób korzysta z dobrodziejstw Run - super! To, że Twoje drewienka - runy są mocno kapryśne, to rzecz normalna.

      Co do pustej runy - Wyrd, nie będę się rozpisywał, a jedynie coś Ci zasugeruję, powołując się na moje doświadczenia z tą Runą. Jeśli jako pierwszą Runę odkryję Wyrd, rezygnuję z dalszej pracy, po prostu uważam, że nie jest to właściwy czas - pora na korzystanie z dobrodziejstw Run. Być może się mylę, ale dochodzę do wniosku, że gdybym nie stosował wspomnianej reguły "kapryśność Run" byłaby o wiele bardziej częstsza.

      Oczywiście każdy z nas przyjmuje jakąś konwencję, którą stosuje i przyzwyczaja się do niej.

      Regularnie odwiedzam Twoją stronę, ale ostatnio jesteś bardzo zajęta swoimi prywatnymi sprawami, głównie nauką. Moje gratulacje z powodu zaliczenia przez Ciebie egzaminów na "pięć".

      Pozdrawiam ciepło i serdecznie Ciebie, Lenkę i całą Twoją Rodzinę. :)

      Usuń
    2. u mnie, jak "nie czas", to drewienka/karty po prostu lecą mi z rąk :)

      Fakt, ostatnio u mnie cicho, ale dzieje się dużo, chociaż nie zawsze dobrze... ale mam nadzieję, że się to wkrótce naprostuje :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    3. Droga Tuome.

      To, że wypadają Ci Runy z rąk, to mogę jedynie za Tobą potwierdzić, że nie jest to czas na pracę z nimi. No cóż, czekać, czekać...

      Co do drugiej części Twojego komentarza, to pozwolisz, że napiszę coś, ale wyślę do Ciebie e-maila.

      Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń