czwartek, 12 stycznia 2012

Victorian Romantic Tarot [12]


SPRAWIEDLIWOŚĆ

Archetyp: Sędzia.
Określenie: Sprawiedliwość – „uczciwe, prawe postępowanie”. Jedno z podstawowych pojęć etycznych i prawnych, oznaczające cechę przypisywaną jednostkom (osoba sprawiedliwa), działaniom (sprawiedliwe postępowanie), czy instytucjom społecznym (sprawiedliwe prawa, sprawiedliwy ustrój, sprawiedliwy wyrok), wiązaną najczęściej z odpowiednim rozdziałem dóbr lub bezstronnością.
Wikipedia

Sprawiedliwość, pojęcie moralno-społeczne, ujmowane rozmaicie: w filozofii i teologii, jako cnota moralna (naczelna, bądź jedna z podstawowych), w naukach prawnych, jako zasada charakteryzująca prawo i instytucje społeczne i polityczne. W starożytności i średniowieczu, aż do nowożytnego obywatelskiego państwa prawa, sprawiedliwość była jednocześnie problemem etyczno-moralnym, religijnym, politycznym i prawnym. Pierwszego określenia pojęcia sprawiedliwość dokonał Platon (Państwo), ustalając subiektywne znaczenie sprawiedliwości (cnota) i obiektywne (cecha działalności ustawodawcy); w etyce Platona sprawiedliwość stanowi czwartą z cnót, harmonizującą trzy pozostałe (mądrość, odwagę i opanowanie), natomiast ten, kto jest sprawiedliwy, jako człowiek najlepszy w sensie moralnym, może być władcą, twórcą sprawiedliwych praw. 
Powszechna Encyklopedia PWN.  


Dlaczego aż dwa encyklopedyczne określenia dla hasła „sprawiedliwość”? Uznałem, że sprawiedliwość, jako „zjawisko”, z którym spotykamy się na każdym kroku – w życiu codziennym, wzbudza wiele kontrowersji, często przybierając różne, niekiedy wręcz „karytaturalne formy”, wymaga dokładniejszego wyjaśnienia.  

Druga kwestia dotyczy kolejności umieszczania karty Sprawiedliwość w talii Tarota. Otóż, arkan Moc jest umieszczany zamiennie z arkanem Sprawiedliwość, na pozycjach VIII bądź XI. Zmiany te mają swoje uzasadnienie w niektórych sytuacjach, o których wiedzą wszyscy zgłębiający Tarota. Kiedy mówimy o arkanach Tarota pasywnych i aktywnych (o formie i o treści), wówczas umieszczenie Sprawiedliwości na pozycji ósmej jest właściwsze niż na jedenastej, ponieważ dla arkanu ósmego (formy), arkan osiemnasty (treść) to Księżyc. Można to wytłumaczyć, że Sprawiedliwość jest formą - prezentuje prawo uniwersalne, Boskie (idealne), ale żyjemy na Ziemi, gdzie obowiązuje prawo ziemskie (kalekie), które jest treścią, postrzeganą przez pryzmat arkanu Księżyca.  

Zamieszczone powyżej, obok siebie dwie karty Sprawiedliwość, różnią się się między sobą w sposób bardzo istotny. Przyjrzyjmy się karcie z Tarota Wiktoriańskiego (tej po lewej stronie).

Temida – grecka bogini prawa i sprawiedliwości jest najczęściej przedstawiana z opaską na oczach, co ma oznaczać, że jest Ona ślepa, reprezentuje ślepe prawo. Na karcie widzimy Ją bez opaski, co może sugerować, że działa świadomie, nie wydaje wyroków w sposób intuicyjny. Bogini prawa i sprawiedliwości jest rozebrana – nie ma nic do ukrycia. Jest przedstawicielką jasnego, czytelnego i przejrzystego prawa, co znajduje odbicie w Jej harmonijnym, pięknym, kształtnym ciele. Temida ma długie włosy, co świadczy, że jest postacią dojrzałą, czym wzbudza zaufanie – przekonanie, że wydaje sprawiedliwe wyroki. Na głowie ma wianek z liści laurowych, które symbolizują zwycięstwo. W tym przypadku sprawiedliwość zwycięża zło, które musi być ukarane.  W prawej, uniesionej ręce trzyma swój atrybut – wagę, na której szale kładzie winy i kary.  Obydwie szale muszą się zrównoważyć, a wtedy można być pewnym, że kara jest adekwatna do winy. Natomiast w lewej ręce Temida dzierży drugi jej atrybut – miecz, narzędzie do egzekucji kary. Stoi Ona pewnie na skale, nad samą przepaścią, co nie robi na Niej żadnego wrażenia., U Jej stóp siedzą dwa gołąbki, które czują się pewnie – wiedzą, że nie grozi im żadne niebezpieczeństwo – są w bezpośrednim zasięgu prawa. Jakże inna jest sytuacja postaci nad przepaścią. Przerażenie, strach na twarzy, świadczą, że ta uskrzydlona postać musiała nieźle nabroić. Jej ciało oplata szeroka, czerwona szarfa (ogień), która ciągnie się za nią, daleko do tyłu. Na niebie widoczna poświata – światło niosące nadzieję i wiarę. W dole przepaści widać palący się ogień, ku któremu zbliża się ten nieszczęśnik. Zastanawia mnie, kim jest to wystraszona nad przepaścią postać. Posiadaczem skrzydeł nie może być ktoś zwyczajny. Myślę, że jest to upadły anioł, który uległ pokusie, która nad nim zatriumfowała. Być może jest to sam Lucyfer, który został ukarany w okrutny sposób przez Boga – został wtrącony do piekła, za to, że wykradł Mu ogień.  

Przemyślenia. Na wstępie posta, kiedy powoływałem się na encyklopedyczne określenia „sprawiedliwości”, odczuwałem i nadal tkwi to w mojej psychice, że przytoczone słowa brzmią trochę jak fikcja przeplatająca się z rzeczywistością. Być może powodem tak krytyczno-pesymistycznego spojrzenia na sprawiedliwość, jako zjawisko, jest fakt, że wiążące się z nim PRAWO ma wiele odcieni szarości, a zdecydowanie mniej czystych barw. Mówiąc prostym językiem, bez używania metafor, każdy z nas, na co dzień staje przed dylematami: Czy postępuję sprawiedliwie? Czy wobec mnie inni postępują sprawiedliwie? Jakie sankcje mogą mnie spotkać, kiedy będę łamał prawo? W tym miejscu do głosu dochodzi Prawo, to pisane przez duże „P”. Paradoks tkwi w tym, że jest ono łamanie – nieprzestrzegane, lekceważone. Nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady, wystarczy włączyć telewizor, sięgnąć do prasy, by przekonać się, że łamanie prawa stało się regułą – czymś normalnym. Zdarza się, że sędziowie, którzy powinni być kryształowo czyści, jak przysłowiowa żona Cezara, okazują się zwykłymi skorumpowanymi urzędnikami. Może ktoś postawić mi zarzut, że jestem niesprawiedliwy, tłumacząc, że wszędzie może znaleźć się „czarna owca”. To prawda, ale jest cała lista zawodów (tzw. zaufania publicznego), w których stawia się wysokie wymagania wobec ludzi, którzy je wykonują. Prawodawca – Sejm, tworzy „pokraczne” przepisy prawne w nadmiernej ilości.
Im bardziej chore państwo, tym więcej w nim praw.
Być może się mylę, ale pozornie anachroniczna instytucja, jaką jest ława przysięgłych, w której zasiadają ludzie różnych profesji, zaczynając od prostego robotnika, poprzez urzędnika, a kończąc na prawnikach, jest najbardziej sprawiedliwym ciałem, które kieruje się nie tylko tzw. „literą prawa”, ale także zwykłą moralnością, trzeźwą oceną tego, co jest przedmiotem procesu. Tam gdzie ktoś jednoosobowo ma decydować o losie drugiego człowieka, rodzą się wątpliwości, co do tego, czy zapadnie sprawiedliwy werdykt. Problem rozciąga się znacznie dalej, poza sale sądów.  Mam tu na myśli egzaminatorów na prawo jazdy, czy chociażby arbitrów sportowych. Najczęściej wśród tych wymienionych, dochodzi do przekupstwa, brania łapówek, jednym słowem korupcji, która w naszym kraju jest zjawiskiem nagminnym, które już nie robi na ludziach większego wrażenia.

Drugą niepokojącą kwestią jest odpowiedzialność za słowo. Nie będę odosobnionym i zbyt oryginalnym, kiedy powiem, że główną niechlubną w tym rolę odgrywają politycy. Każdy ma prawo do krytyki, ale takiej, która mieści się określonych ramach, która nie uwłacza godności drugiej osoby. Język, jaki można usłyszeć w Sejmie jest żenujący – nasiąknięty złością, nienawiścią. Skąd to się bierze, gdzie tkwi przyczyna? Uważam, że każdy ma prawo mówić, ale  powinien wcześniej zadać sobie pytanie: „Czy udźwignę odpowiedzialność, którą powinienem brać na siebie za wypowiedziane słowa”. Niestety, ale opluwa się Prezydenta, premiera, który nie jest dłużny swoim adwersarzom – w odwecie wylewa pomyje na ich głowy. Prawo jest martwe – nieskuteczne, a jedynie egzekwowane wobec „małych tego świata”.

Wszyscy, którzy mają zamiar, bądź zajmują się ezoteryką, powinni pamiętać, że to właśnie na nas ciąży obowiązek bycia sprawiedliwym nie tylko wobec innych, ale także wobec siebie. Wiem, że tarotowy Księżyc bywa podstępny, że może nieźle nam namieszać. Miedzy innymi dlatego, że zajmujemy się naukami tajemnymi, powinniśmy mieć otwarty umysł. Nie bójmy się zaglądać do najgłębszych zakamarków własnej podświadomości. Wiem, że można tam zobaczyć nie zawsze przyjemne obrazki, które odsłonić mogą naszą ułomność – w tym, być może niesprawiedliwość, jakiej dopuściliśmy się w przeszłości. Jak ma boleć, niech boli, ale masochizm i samobiczowanie, to najgorsze formy nałożonej przez siebie pokuty.

Żyjemy na Ziemi, gdzie obowiązują prawa ziemskie, niedoskonałe, o czym „wydzierałem się” przed chwilą. Stosujmy ziemskie miary do jego egzekwowania, kierując się zwykłą, ludzką uczciwością. Jeśli komuś się wydaje, że przechytrzył kogoś, oszukał – jest w błędzie. Młyny sprawiedliwości, te „na górze” mielą, być może powoli, ale sprawiedliwie, w myśl powiedzenia: Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.   

W tym poscie, który traktuje o sprawiedliwości, nie mogę sobie pozwolić na pominięcie drobnego, ale dość istotnego szczegółu związanego z astrologią. Kiedy mówimy o przestrzeganiu i egzekwowaniu prawa, pamiętajmy, że zodiakalny Skorpion jest reprezentantem wspomnianych cech. Panie i panowie Skorpiony to urodzeni policjanci, celnicy, sędziowie – osoby tzw, zaufania publicznego.


video

Po obejrzeniu tego filmiku, komentarz jest zbyteczny. 


Ez[o] 

6 komentarzy:

  1. Witaj Edziu...
    Jest mi bardzo miło,że jesteś aktywny w 2012 roku i już są zamieszczone > Dwa POSTY - Bardzo supernowe.

    Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Stasiu.
    Trudno powiedzieć, czy jestem aktywny.
    Ot, po prostu robię to co lubię i nic ponadto.

    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    ez[o]

    OdpowiedzUsuń
  3. I chyba o to chodzi, czyż nie?

    U mnie "Sprawiedliwość" najczęściej pojawiała się w sensie "odrobienia lekcji"... w sensie "dostałaś, kobieto, w tyłek, to się naucz czegoś z tego". Oraz ponoszenie konsekwencji swoich wyborów.

    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypomniał mi się film Lumeta „Dwunastu gniewnych ludzi”. Ławnicy zamknięci w jednym pomieszczeniu mają wydać werdykt w sprawie morderstwa. Wspaniałe studium charakterów, wpływ własnych doświadczeń na podejmowanie decyzji, poddanie w wątpliwość dowodów wskazujących na popełnienie zbrodni, postawienie pewnych pytań na nowo i zmuszenie się do ponownej interpretacji oraz analizy… Triumf sprawiedliwości. Bo w sumie… „oliwa zawsze sprawiedliwa”. :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga Tuome.

    Dziękuję Ci za komentarz.

    Każde doświadczenie, niezależnie – dobre czy złe, jest „naszą” lekcją; Masz rację.
    Te wszystkie „uczynki” i „grzeszki” to nic innego jak element naszej karmy, na którą przeciętny Kowalski nie zwraca uwagi, ponieważ nie wie o niej nic, bądź wie niewiele.
    Podoba mi się Twój sposób wyrażania myśli, który jest po prostu… normalny, bez zbędnych ozdobników. Miedzy innymi dlatego czytam Twojego bloga.

    Pozdrawiam serdecznie. :)

    Ez[o]

    OdpowiedzUsuń
  6. Droga Rebeko.

    Dziękuję Ci za pouczający komentarz. Film, o którym piszesz, oglądałem kilka razy i za każdym razem odkrywałem w nim „coś nowego”, co uchodziło do tej pory mojej uwadze. Piszesz, że „oliwa zawsze sprawiedliwa”, tak – prawda, ale nie sposób pominąć milczeniem wielu bardzo krzywdzących wyroków, jakie zapadają w naszych, polskich sądach.

    Wspomniany przez Ciebie film jest dowodem, że „kolegialne” – może nie najwłaściwsze określenie - podejmowanie decyzji w procesach sądowych, gdzie ważą się losy człowieka, jest szansą, że zapadnie sprawiedliwy wyrok.

    Pozdrawiam Cię serdecznie i ciepło.: )

    Ez[o]

    OdpowiedzUsuń