poniedziałek, 20 grudnia 2010

Odpowiedź na pytanie







Podczas moich rozmów z ludźmi często pojawia się pytanie:

,,Dlaczego my – Polacy jesteśmy tacy smutni”?

Odpowiedzi na tak postawione pytanie możemy spodziewać się wiele. Zależy kto będzie się wypowiadał na ten temat. Dziennikarz będzie kierował się się innymi kryteriami niż etyk, a ten z kolei prawdopodobnie będzie miał nieco inne zdanie niż psycholog. Można powiedzieć, że każdy z nich będzie miał rację. Problem jest bardziej złożony, niż można byłoby oczekiwać. To, że my Polacy jesteśmy postrzegani przez inne nacje jako ludzie smutni, można upatrywać między innymi w naszej trudniejszej sytuacji ekonomicznej niż kraje Europy Zachodniei. Chociaż i one zaczynają ostatnio popadać w ,,tarapaty gospodarcze”.
Pozwolę sobie na wyrażenie własnego zdania na ten temat. Jestem przekonany, że spotkam się ze słowami krytyki, którą przyjmę z pokorą. Postaram się o to, by nikogo nie urazić a jednocześnie przedstawię swoje argumenty, które znajdują oparcie w ezoteryce.
Oprócz różnych ubocznych przyczyn tego stanu rzeczy, jako główną upatruję w karmie dotyczącą całego narodu. Według źródeł, filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych. Mówiąc w uproszczony sposób: ,,wszyscy, wspólnie jesteśmy odpowiedzialni za Kraj i za to co nas spotyka”. Czy można powiedzieć, że jesteśmy poddawani w sposób pośredni odpowiedzialności zbiorowej za Kraj? Według mnie  - TAK. Powiem więcej, w skali makro- cała ludzkość jest odpowiedzialna za naszą planetę ZIEMIĘ. Ekolodzy biją na alarm! Ziemia jest degradowana, ograbiana ze wszelkich bogactw naturalnych. Człowiek nie patrzy w przyszłość, wyszarpuje z Jej wnętrza wszystko co jest możliwe, nie myśląc o przyszłych pokoleniach. Prawo przyczyny i skutku [prawo karmy] zadziała kiedyś [być może w niedalekiej przyszłości] z całą mocą. Nie należy kojarzyć moich słów z ostatnio głoszonym końcem świata(?), który rzekomo ma nastąpić 24 grudnia 2012 roku. Niektórzy zbijają na tej teorii ,,strachu” wielkie pieniądze, ale nie zastanawiają się [może o tym nie wiedzą], że będą musieli się rozliczyć ze swojego postępowania. Koniec świata w sensie zagłady fizycznej Ziemi byłby zbyt łagodną i zbyt prostą karą. Jesteśmy karani ostatnio coraz częściej w sposób bardziej dokuczliwy. Nasilenie trzęsień ziemi, powodzie, wichury, pożary są tego przykładem. Wszystkie żywioły w tak brutalny sposób oczyszczają Planetę. Matka Ziemia żywi swoje dzieci, ale kiedy są one nieposłuszne potrafi je skarcić, stosownie do przewinienia.  
Prawo karmy działa na każdym planie. Możemy rozpatrywać karmę Ziemi, karmę państwa, rodziny, karmę firmy, karmę miasta, czy w końcu karmę poszczególnych ludzi. Kiedy popatrzymy i posłuchamy w telewizorze wiadomości, to nie będziemy mieli żadnych złudzeń, że przeważają te złe wiadomości, którymi ludzie żyją. Jednym słowem, wiadomości złe są wiadomościami dobrymi. Nie zagłębiając się zbytnio, często słyszymy komentarze zwątpienia typu: ,,Jakby Bóg był to nie pozwoliłby na taki okrutny los, jaki spotkał tą rodzinę, tego człowieka”. Jest to jawne ignorowanie wiary, jej nieznajomość, traktowanie jej w sposób instrumentalny, w ukryty sposób traktowanie jako handel wymienny, na zasadzie – będę się modlił, chodził do kościoła, ale Ty Boże nie pozwól by spotkało mnie coś złego [choroba, wypadek, utrata kochanej osoby itp.] .
Na płaszczyźnie państwa jako jednostki terytorialnej z jej mieszkańcami, całą infrastrukturą, włącznie z armią, sytuacja jest podobna.
Popatrzmy na nasz Kraj, który od zarania, od początków istnienia państwowości borykał się i boryka do chwili obecnej z różnego rodzaju przeciwnościami, które są naszym i tylko naszym dziełem. Można powiedzieć, że my Polacy jesteśmy specjalistami od wyszukiwania dla siebie wrogów, o czym możemy się dowiedzieć czytając podręczniki historii. Nasze cechy narodowe są takie, a nie inne, co w konsekwencjach prowadzi do różnych meandrów dziejowych. Bycia w niewoli ,,zasmakowaliśmy” jak mało który naród. Teraz, kiedy upragniona wolność stała się faktem, okazuje się, że ci, którzy o nią walczyli, zaczynają się zwalczać wzajemnie. Inni Europejczycy ze zdumienia przecierają oczy, na widok tego co się u nas dzieje. W tym miejscu muszę odwołać się do innej kultury, obcej nam Polakom, a mianowicie mam na myśli Indie. Kastowość i wiara w reinkarnowanie duszy [samsara] pozwalają Hindusom współżyć ze sobą w miarę normalnie. Można tłumaczyć ich zachowanie odmiennością kulturową czy też religijną, to prawda. Ale trudno sobie wyobrazić nas Polaków w sytuacji ,,hinduskiej”  mówiąc kolokwialnie..Na szczęście żyjemy w Europie.  Jednak nie zapominajmy o naszych narodowych zaletach, takich chociażby jak gościnność.
Czy możemy to zmienić, to znaczy, czy możemy być narodem bardziej radosnym, bardziej pogodnym? Myślę, że to jest możliwe, pod jednym wszakże warunkiem, że każdy z nas zacznie ,,naprawę” od siebie. Więcej zrozumienia w rodzinie, wśród ludzi na ulicy, w sklepie, w zakładzie, a nawet w świątyni. Jesteśmy związani niewidoczną nicią, która łączy nas wszystkich energetycznie. Pojedyncze wibracje łączą się z innymi, kumulują się, nakładają się na siebie. Większość z nas tak do końca nie zdaje sobie sprawy z tego, jaki to ma związek z naszym życiem fizycznym, nie mówiąc już o jego znaczeniu duchowym. Przecież na wibracjach opiera się istnienie całego Makro- i Mikrokosmosu.
Na ten temat można mówić, rozprawiać godzinami, ale na to nie ma miejsca i czasu. Tak na już, od dzisiaj można byłoby zaproponować, bez żadnych nakładów finansowych, NAM WSZYSTKIM bez wyjątku kilka prostych, czysto praktycznych rad, to znaczy: 

  • Więcej tolerancji z naszej strony wobec innych; 
  • Dbajmy o nasze ciało fizyczne – chodźmy wyprostowani [czy to nie jest Boski cud, że tak mała  powierzchnia stóp utrzymuje nas stabilnie w pozycji wertykalnej], głęboko oddychajmy;
  • Śpiewajmy [tak, śpiewajmy, to nie pomyłka] przy każdej nadarzającej się okazji. Mało kto zauważa, że śpiew i śmiech odbywa się podczas wydychania powietrza, co powoduje, oczyszczanie nas wewnętrznie [fizycznego i duchowego];
  • Nie dopuszczajmy do siebie złych myśli, które zabijają;
  • Wyrzućmy z siebie całe zło. Ktoś mądry powiedział: ,,wyrzuć z siebie całe zło, a wtedy zło całego świata nie będzie ci groźne”.
  • A nade wszystko kochajmy siebie samych. Pokochajmy nasze ,,wewnętrzne dziecko”, które jest w nas, które oczekuje, że się o nie zatroszczymy. Nie sposób kochać innych, kiedy nie kochamy siebie.

Być może to jest zadanie, któremu nie wszyscy podołają, niemniej spróbować warto, powiem więcej - trzeba.


Ez[o]


3 komentarze:

  1. Kawałek świetnie napisanego tekstu, na pewno będę zaglądać częściej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam panie Edwardzie, znalazłam pana komentarz na blogu Anny i już jestem wielbicielką bloga :) widzę, że jest tu mnóstwo ciekawych refleksji i przemyśleń. Będę zaglądać i polecać :)

    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miła Alu. Nie wiem, czy właściwie zdrobniłem Twoje imię, jeśli błędnie - popraw mnie.
    Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa. Muszę uważać, ponieważ jestem zodiakalnym Lwem, a te sympatyczne zwierzątka są łase na pochwały.
    Muszę Ci powiedzieć, że ja także zajmuję się Tarotem od dłuższego czasu. Zaraziłem Nim moją przesympatyczną koleżankę Madzię. Która chwilowo odłożyła [może nie tak do końca] karty. Wyszła za mąż. Będzie okazja jeszcze porozmawiać.
    Proszę zwracaj się do mnie po imieniu.
    Będę zaglądał na Twoją stronę. Myślę, że moja wiedza ,,tarotowa" dzięki temu się wzbogaci. Przecież Tarot to niekończąca się księga, do której mają wgląd nie wszyscy.
    Pozdrawiam Cię szczerze i od serca. :)

    ez[o]

    OdpowiedzUsuń